Popularity: 1% [?]
Tak, ten blog jeszcze żyje. I w nowym 2010 roku będzie miał się zdecydowanie lepiej niż w tym, który właśnie się zakończył :)
Wraz z przesunięciem się zegara na godzinę 0:00 31 grudnia zakończył się rok 2009. To siłą rzeczy skłania do podsumowań. Co w tym roku było sukcesem?
- Przeczytanie kilkanastu świetnych opowiadań Czechowa i co najmniej trzech dzisiątek książek,
- nauczenie się operowania kijem golfowym,
- zwiedzenie Tate Modern,
- przekształcenie mojej kuchni w miejsce gdzie można ugotować prawdziwy posiłek i mieć z tego przyjemność,
- zabudowanie okropnej wnęki szafą, która już zdołała się zepsuć ;)
- wywiercenie kilkunastu dziur w ścianach,
- osiągnięcie życiowego zen,
- założenie własnej firmy i zrozumienie fachowej chińszczyzny z tym związanej,
- znalezienia pomysłu na swoją zawodową przyszłość i stworzenie ścieżki rozwoju,
- osiągnięcie przyjemności z pracy,
- wypad na OFF Festival,
- uruchomienie śmietnika polskiego internetu: bulszit.pl,
- ustabilizowanie życia prywatnego.
No właśnie, a porażki?
- Uczynienie mnie partnerem strategicznym MPT Warszawa,
- brak prawdziwego, trzytygodniowego urlopu bez komórki,
- brak jakiegokolwiek urlopu bez niepokojenia zawodowymi problemami,
- brak jednej pracy pozwalającej mi pracować tylko 8h dziennie i zarabiać uczciwe, godne pieniądze :)
- uprawianie piśmiennictwa głównie w programach Mail i Pages, po części w prywatnych wiadomościach na blip.pl i Facebooku – a najmniej na blogu,
- nieprzeczytanie co najmniej 20-30 książek które kupiłem i które z dnia na dzień coraz bardziej niecierpliwie czekają w kolejce.
Całkiem obiecująco, prawda? Nie zapeszając, ale wydaje mi się że dopiero 2010 będzie rokiem całkiem po wypasie, gdzie będzie nie tylko dobrze, ale wręcz rewelacyjnie. Czego i sobie i wam życzę w pierwszym roku drugiego dziesięciolecia dwudziestego pierwszego wieku (ble, bardziej pompatycznie się nie dało)!
Popularity: 1% [?]
Jak wszyscy, z braku innego dobre źródła informacji o polskim internecie czytam Antyweba. I jak w realu, znajduję tam rzeczy czasem dobre, czasem śmieszne, od czasu do czasu słabe a nierzadko mało zabawne. Do tej ostatniej kategorii należy wpis Na co idą pieniądze z 8.1 PARP czyli kto ile dostał?
Podobnie jak autor, który nie chce generalizować (dopuszczając się jednak zjadliwych komentarzy) tak i ja, chcę poczynić istotny przypis: Znakomicie zdaję sobie sprawę, że niektóre z zaprezentowanych projektów, zostały stworzone po to, aby efektywnie wyciągnąć pieniądze od Unii, a nie aby na siebie zarobić.
Nie chcę dzielić włosa na czworo, czy jest to moralnie uzasadnione czy nie – ale to prawda. Istotna jest to, że te pieniądze i tak zostają w Polsce i są wykorzystywane a jak zapewne Grzesiek sobie zdaje sprawę – PARP ma problemy aby pieniądze wydać.
Chciałbym jednak przypomnieć o kilku faktach:
- projekty w ramach dofinansowania 8.1 mogą trwać do (dwóch?) trzech lat. Nie pamiętam kiedy ruszyła pierwsza runda finansowania, ale było to nie dawniej niż rok temu. W związku z tym, ciężko oczekiwać, że dostaniemy w tym czasie coś innego niż wczesna beta,
- bez wiedzy na temat biznesplanu/harmonogramu wydatków ciężko jest prognozować na co konkretnie dany beneficjent otrzymał dofinansowanie,
- w ramach „astronomicznych” dotacji, będących de facto zwrotem 85% kosztów znajdują się również szkolenia i kursy, które w ramach projektu mogązostaćprzebyte, stanowiąc trwała wartość która może (acz nie musi) wpłynąć na poziom merytoryczno-intelektualny całej branży,
- projekty mają w ciągu 3 lat trwania dotacji/dofinansowania wypracować model biznesowy, który pozwoli na zarobienie realnych pieniędzy,
- nie ma co oczekiwać, że wszystkie projekty będą innowacyjnymi pomysłami na miarę „polskiego Google”.
W moim odczuciu projekty są oceniane pod kątem bardziej biznesowym, a mniej internetowym. Czy to dobrze, czy źle? Jeden z komentatorów pod tym nieszczęsnym wpisem, wspominał o kwocie 150 PLN za wniosek. Jak na wynagrodzenia warszawskie… to mało.
No właśnie – bardzo kuszące staje się przeliczenie, czy 500 tysięcy złotych na projekt do realizacji w ciągu dwóch lat do dużo czy mało ? Spróbujmy policzyć koszty takiego przedsięwzięcia, bez uwzględniania inflacji i zmiennych kosztów, zakładając że etat to 8h pracy dziennie (a nie dorabianie „po godzinach”)
Proszę o wyrozumiałość przy tej kalkulacji, jako że jestem ekonomicznym dylentantem i mogę nie do końca orientowaćsię w zarobkach poza stolicą.
Pensje:
- 1x Kierownik projektu (właściciel firmy): 7100 brutto, 5000 netto
- 2x dobrzy programiści: 5700 brutto, 4000 netto
- 1x średni programiści/webdevloper: 4000 brutto, 2800 netto
- 1x administrator: 4000 brutto, 2800 netto
- 1x grafik na umowę o dzieło, „na akord” – 5000-7000 PLN (za pełną, przedyskutowaną pulę mockupów)
Koszty stałe (bez wynajmu biura), miesięczne
- obsługa księgowa: 500-1000 PLN
- hosting (bez kolokacji czy zakupu sprzętu – ceny za wynajem w hetzner.de- 3 maszyny po 99 euro każda) : ok. 1300 PLN
- telefony, papier do drukarki, koszty licencji na aplikacje itp: 200 PLN
Dodatkowe, opcjonalne koszty:
- audyty bezpieczeństwa
- audyty usability
- obsługa marketingowa/PR
- konsultacje system architekta
- zbudowanie świadomości firmy/produktu
- stworzenie identyfikacji graficznej
NIektóre z modeli biznesowych, mogą wymagać również istnienia sprzedawców/telemarketerów, których jednak nie uwzględniam z uwagi na zbyt dużą dygresyjność w stosunku do wpisu.
Koszty za miesiąc:
7 100 + 11 400 + 4 000 + 4 000 + 2 500 = 29 000 PLN
A gdzie PR, gdzie koszty promocji na Aulach, gdzie uczestnictwo w konferencjach branżowych, koszty kursów, literatury fachowej itp? Załózmy, że pochłania to tylko 1000 PLN miesięcznie.
Załóżmy też, że w ciągu dwóch lat projekt zacznie przynosić dochody, które zrównoważą koszty stałe.
Łączny koszt prowadzenia projektu: 30000 PLN miesięcznie x 24 miesiące = 720 000 PLN
Komentarz:
Program 8.1 tylko pozornie wydaje się prostym, sympatycznym programem, który „bez problemu” pozwoli zarobić pieniądze. W rzeczywistości, dofinansowanie dla „startujących” projektów jest w moim odczuciu na granicy opłacalności, jeśli zależy nam na stworzeniu produktu o wysokiej jakości, bez kompromisów.
Popularity: 21% [?]
Jest wieczór, zza okna dobiegają niezbyt uciążliwe hałasy ulicy, zamieszkiwanej głównie przez Arabów i ortodoksyjnych Żydów z długimi pejsami. Z głośnika leci melodyjna, spokojna muzyka. Pomimo późnej pory nadal jest gorąco, więc wolę wodę (którą mogę tutaj pić z kranu) z lodem zamiast preferowanego zwykle przeze mnie czerwonego wina. Po apartamencie przemykają dwa neurotyczne koty, żyjące w swoim niewolnym od natręctw i ataków paniki świecie.
Długie spacery w uciążliwym, ostrym słońcu, nad brzegiem rzeki, jeziora, w willowej dzielnicy Zurchu. Grób Joyce-a, Bahnhof Strasse, kościoły i katedry. Rozmowy o życiu i literaturze. Dużo czasu na przemyślenia, bez konieczności podejmowania jakichkolwiek decyzji. Wyłączony roaming danych i rozładowująca się bateria telefonu. Ciągle nieodebrane połączenia (absuralne ceny za minutę!) i ciągłe pytania o mój pęd i pośpiech.
Dziwię się sobie, że przyjechałem tutaj tylko z dwiema książkami, w dodatku raczej średnich lotów, nie pozostawiających wielu niedopowiedzeń. Moi gospodarze, tak cudowni, bez zdziwienia znoszący moje dziwactwa i pytania.
Nie pogłaskałem jeszcze krowy, nie kupiłem nieziemskich czekolad ani scyzoryków. Nie spodziewalem się, że ni stąd, ni zowąd osiągnę szczęście i powróci mi ta krucha radość z życia.
Dobrze. Oby jak najdłużej.
Popularity: 16% [?]
Lubię te kompletnie różne, odmienne od siebie wizje artystyczne.
Z lewej strony, okładka Tytuł: FOKUS HISTORIA, nr 12/2008, Wydawnictwo: G+J Gruner+Jahr Polska, autor projektu: Michał Janicki
Z prawej: Oficjalny plakat promujący film „Generał Nil”.
Popularity: 26% [?]